Wróciłam.
Nie wiem czy na długo, ale jednak.
Znowu beznadziejna sytuacja w moim życiu zmusza mnie, by tutaj wylać swoje żale o których nikt nie wie, ani się nie domyśla.
Rodzice nadal się kłócą. Wcześniej był nawet spokój, ale od niedawna.. znowu to samo. Tylko, że teraz ojciec wpadł już w kompletny alkoholizm. Tylko odmierzać czas, kiedy będzie pijany dzień w dzień. Dodatkowo sytuacje nie poprawia fakt, że już od pół roku jest bezrobotny. Niby robi teraz jakieś kursy, ale.. szczerze to ja wątpię, aby było lepiej. Nie ma kasy i pije, więc jak bd pracował to tym bardziej będzie pił..
Coraz bardziej naciskam mamę na rozwód i chyba w końcu coś w niej pękło. Nie dość, że ojciec ją okłamuję na każdym kroku, pije, oczernia, to jeszcze podbiera kasę... Wczoraj byłyśmy u dzielnicowego, ja czekałam tylko w poczekalni, a mama poszła na rozmowę.
Stanęło tylko na tym, by wzywała za każdym razem policje, kiedy ojciec będzie pijany - potem to niby będzie dobrym dowodem w razie rozwodu.
Dodatkowo sprawę pogarsza fakt, że z moim bratem jest coraz gorzej. Coraz bardziej się stacza, a przecież ma rodzinę, dzieci i... w dzieciństwie był poważnie chory, więc powinien uważać. A tak pokłócił się z całą rodziną, dosłownie z całą i utrzymuje kontakt jedynie ze mną... o ile można nazwać to w ogóle kontaktem.
Wszystko było na dobrej drodze, a jednak musiał się pokłócić z mamą.. i to jeszcze przed świętami, które chyba spędzimy w trójkę.
Nie chce tych świąt. Święta dla mnie już od jakiegoś czasu są nieprzyjemne, obojętne... nie mają w sobie tej magii, co kiedyś.
A teraz jeszcze rodzice skłóceni, reszta skłócona... Ech tegoroczne święta będą bardzo ciepłe - jak zwykle.
Hm.. chyba to tyle, jeśli chodzi o moje najbliższe otoczenie, to, co się dzieje obok mnie.. Natomiast jeśli chodzi o moje samopoczucie, zachowanie - sama nie wiem czy sie poprawiło na gorsze, czy może lepsze?
Nie, lepsze nie. Ale gorsze chyba również nie. Sama nie wiem. Jednocześnie chce podążać dwiema przeciwległymi ścieżkami i... ciągle stoję w miejscu. Nie umiem się zdecydować na tę jedną, prawdziwą. Nie umiem wybrać.
Nie mam już depresji - chyba. W każdym razie nie zauważam u siebie żadnych stanów depresyjnych po których płaczę przez całą noc. Nie, to już historia można by powiedzieć.
Nauczyłam się być zimna w stosunku, kiedy ktoś na mnie naskakuje. Nie cofam się tak jak kiedyś, nie kulę.
Nabrałam trochę więcej pewności siebie, chociaż wciąż zdarzają mi się sytuacje niepewności. Zresztą jak to jest, że przy osobach , przy których powinniśmy czuć sie swobodnie jesteśmy spięci, nie pewnie niczego? Bo ja nie wiem.
Niedawno myślałam także, że zaczekam z jedną rzeczą, ale nie.. Nie, nie mogę.
To nie tak, że muszę, ale...jeśli tego nie zrobię będę mieć okropne wyrzuty sumienia, co znów może mnie zepchnąć na krawędź - a tego nie chce.
Wiem, strasznie kręcę. Ale gdybym powiedziała wprost od razu zostałabym wyzwana. Tak więc niech wybaczą mi to Ci, którzy to czytają.
Moja przyjaciółka prawdopodobnie znów ma problemy, ale mi o nich nie mówi. Ostatnio odcięli jej Internet, a przez telefon nie lubi rozmawiać... Czemu prawdopodobnie? Bo dzieli nas połowa Polski i nie możemy swobodnie wybrać się na długi spacer. Niestety.
Tak więc, nie wiedząc, co się dokładnie dzieje, ale mając złe przeczucia znalazłam pewną rzecz, która jest dość droga, ale powinna pomóc. A co zrobić, by ją zdobyć? Zdobyć kasę, a żeby zdobyć kasę trzeba się poświęcić tak jakby. Mówię tak jakby, bo z jednej strony jestem bardzo ciekawa, a z drugiej bardzo się denerwuje.
Do tego dochodzi moje ciało.. Chyba nigdy nie pozbędę się nienawiści do niego. Nienawidzę tego, ze nie mogę być taka jak inne dziewczyny - szczupła. Próbowałam wielu rzeczy, ale wszystko jest do niczego. Głodówki, jeden posiłek dziennie, diety nisko kaloryczne.. Ech. Nic już na mnie nie działa.